„Moniko, chcę spróbować wełny merino na trening. Od czego zacząć?"
To pytanie wraca do mnie regularnie. W wiadomościach na Instagramie, w mailach, czasem na żywo w butiku. I od lat odpowiadam na nie tak samo: od t-shirtu.
Nie od bluzy, nie od legginsów, nie od skarpet (choć skarpety też Was kiedyś zaskoczą). Od zwykłego krótkiego rękawa. W tym wpisie tłumaczę dlaczego.
Cała magia merino dzieje się przy skórze
Wełna merino pracuje najlepiej tam, gdzie dotyka ciała. To przy skórze reguluje temperaturę, odprowadza wilgoć i wyłapuje zapach potu. Jeśli kupisz wełnianą bluzę i założysz ją na poliestrowy top, merino działa na drugiej linii i niewiele z tego poczujesz. T-shirt to pierwsza warstwa, więc różnicę czujesz już na pierwszym treningu.
To jest powód, dla którego nie polecam zaczynać wełnianej przygody od okrycia wierzchniego. Zaczynasz od warstwy bazowej, a reszta szafy dochodzi z czasem.
Co mówi o merino nauka
Zajrzałam ostatnio na strony The Woolmark Company, organizacji, która od lat bada wełnę i która certyfikowała nasze ubrania z kolekcji non toxic activewear. Kilka rzeczy stamtąd warto znać.
Włókno merino ma zwykle poniżej 22 mikronów grubości, a ludzki włos od 50 do 100. Dlatego dobre merino nie gryzie, jest po prostu za cienkie, żeby drapać. W naszym T-shircie Shape używamy włókna o grubości 17,6 mikrona, przystosowanego do noszenia bezpośrednio na ciało, również podczas wielogodzinnej aktywności.
Wełna pochłania też cząsteczki zapachu potu i oddaje je dopiero w praniu. W praktyce: t-shirtu po treningu nie musisz prać, wystarczy go przewietrzyć. Mniej prania to mniej zużytej wody, mniej detergentu i dłuższe życie ubrania.
Woolmark nazywa merino „włóknem aktywnym", bo reaguje na temperaturę Twojego ciała. Grzeje, kiedy jest zimno, chłodzi, kiedy jest gorąco. Poliester tego nie potrafi, niezależnie od tego, co obiecuje metka.
Mój prywatny test: samolot
Uwielbiam latać samolotem w wełnianych t-shirtach, bo z klimatyzacją na pokładzie nigdy nie wiesz, czy akurat będzie 10 czy 30 stopni. W poliestrze albo marzniesz, albo się lepisz. W merino siedzisz, czytasz książkę, a włókno robi swoje. To ta sama termoregulacja, która działa na treningu, tylko na wysokości dziesięciu kilometrów.
Jeden t-shirt, cztery życia
Jest jeszcze sprawa najbardziej praktyczna. Ten sam t-shirt założysz na bieganie, na rower, na siłownię i pod garnitur. Koszulka, która w niedzielę robi z Tobą 10 kilometrów, w poniedziałek wygląda dobrze pod marynarką. Spróbujcie tego z poliestrową koszulką techniczną (nie próbujcie).
Nasz T-shirt Shape jest uszyty w 100% z wełny merino z certyfikatem The Woolmark Company. Gramatura 195 gsm daje dzianinie ciało: dobre krycie, stabilną formę i ładne układanie się na sylwetce. Do wyboru trzy kolory: ciemnogranatowy, brązowy i czerwony.
Produkt na cały rok, nie na sezon
T-shirt z merino to produkt całoroczny. Latem nosisz go solo, bo chłodzi i oddycha. Zimą staje się pierwszą warstwą pod bluzę, polar czy kurtkę. Nie ma miesiąca, w którym leży w szafie bezczynnie. A ja szyję ubrania na lata, nie na sezon, więc to dla mnie ważne kryterium przy projektowaniu.
Więc kiedy pytacie, od czego zacząć: od t-shirtu. Resztę wełnianej szafy dokupicie z czasem, tak to zwykle u moich klientek wygląda.
Monika
T-shirt Shape, trzy kolory do wyboru
100% wełna merino z certyfikatem The Woolmark Company. Uszyty w Polsce.
|
|
|


